Mój pogląd na haiku był między innymi reakcją na znane opinie, z którymi nigdy się nie zgadzałem, gdy były przedstawiane i stosowane w dyskusjach o utworach jako dogmaty - uważałem je jedynie za obserwacje statystyczne, i za dobre sugestie-rady:
- haiku koncentruje się wyłącznie na jednym, lokalnym miejscu;
- haiku opisuje wyłącznie bieżący moment, jedną chwilę;
- haiku nie może mieć trzech obrazów;
- ...
- haiku musi wspomnieć lub sugerować porę roku.
DEFINICJA HAIKU: haiku jest minimalnym utworem poetyckim (czyli takim, z którego nie można wykroić mniejszego, pełnego utworu poetyckiego).
Definicja ta sprawdziła mi się na wielu przykładach. Wymaga ona wcześniejszego zdefiniowania poezji. Nawet można powiedzieć, że
- każda poezja ma swoje haiku
Poezja typu A ma haiku typu A, poezja B - haiku typu B, itd. Ja jednak za poezję uznaję sztukę słów, w której człowiek jest cząsteczką Natury; więc za poezję uznaję teksty, których autor przekazuje słowami jedynie elementy sensualne, oddające zagubienie człowieka w Naturze, pozostawiając idee transcendentalne i abstrakcyjne (być może też inne, łącznie ze zmysłowymi) czytelnikowi - proporcja tworzenia powinna być: autor 50% - czytelnik 50%. Tego typu utwory minimalne nazywam haiku.
Następnie w Internecie tłumaczyłem skąd biorą się te inne poglądy, tłumaczyłem, że te inne poglądy (nie moje!) są w miarę sensowne i prawdopodobne, że są dobrymi sugestiami - ale nie aksjomatami, nie dogmami!
Utwór, którego tekst (piszę precyzyjnie: tekst, a nie utwór jako efekt totalny tekstu) jest czysto zmysłowy, a przy tym minimalny, uzykuje potężny kontakt z Naturą, gdy wskazuje na porę roku. Wtedy w czytelniku dzieje się wiele. Pory roku działają na nas (powinny) fundamentalnie, są czymś atawistycznym. Więc w minimalnym utworze, gdy kilkoma słowami należy uzykać wielki efekt, pora roku jest potężnym narzędziem.
Podobnie trudno o minimalny utwór o 3 obrazach. Jednak nawet w najlepszych haiku zdarzają się. Na ogół jako złożone zestawienie:
- (A'+A") + B __lub__ (A+a) + B
itp. Może ktoś się dogmatycznie upierać, że mamy A+B, i ewentualnie przystać na to, że liczba obrazów o dziwo nie zawsze jest jasną sprawą. Ale dla mnie faktem jest, że pewne mocne haiku miewają nawet 3 obrazy. W każdym razie dogmatu o 3 obrazach nie uznaję. Gdy poczuję słabość w utworze, to owszem, mogę go sprawdzić pod tym względem i zdecydować, że winne są 3 obrazy. Ale w innym haiku mogę trzyobrazowość podziwiać.
Podobnie wymaganie minimalności powoduje, że prawdopodobnym w haiku jest skupienie się na jednej chwili w czasie i/lub na jednym miejscu. Zoom jest w haiku rzeczywiście bardzo częsty, jeszcze bardziej niż w poezji. Nie należy jednak uważać go dogmatycznie za absolutną konieczność. Można przy rozbebeszaniu haiku, które robi wrażenie słabawego, doszukać się braku ostrego zoomu jako przyczyny, można je wtedy wyleczyć przez zaostrzenie, ale to nie znaczy, że każde haiku bez zoomu jest słabe. Itd.
Definicję podałem. Wynika z niej, jakiego typu środki są w haiku prawdopodobne. Tym bardziej zadziwiające mogą być wyjątki, i nie należy cudownych bobasów wylewać z kąpielą. Często podawane o haiku wszelakie opinie mogę przyjmować jako sugestie i narzędzia do analizowania haiku, ale nie przyjmuję ich dogmatycznie, a nawet jasno mówię, że jako dogmaty i definicje haiku są po prostu falszywe (wymaganie fałszywych dogmatów szkodzi entuzjastom haiku i twórczości).
Pozdrawiam,
- Włodek
PS. To co opisałem jako poezję jest głównym traktem poezji. Istnieją też drogi poboczne, też dostarczają wrażeń i satysfakcję (w przypadku utworów udanych
